Strona główna  >  Gimnazjum i Liceum  >  Z życia szkoły  >  Wycieczki klasowe  >  Poleski PN maj 2010
Wycieczka - maj 2010
28.05. br. uczniowie klasy IGA i IGC udali się na wycieczkę przedmiotową.

Organizatorem wyjazdu jest pani profesor Izabela Harasymiak - Krzyżanowska. Są to zajęcia terenowe z biologii w ramach których przewidziane są:

  • projekcja filmu o Poleskim Parku Narodowym na terenie Ośrodka Dydaktycznego PPN w Urszulinie;
  • spotkanie z przewodnikiem i prelekcja na temat ochrony czynnej żółwia błotnego oraz zwiedzanie jego hodowli;
  • zwiedzanie Ośrodka Muzealnego PPN z przewodnikiem;
  • przejście z przewodnikiem po trasie ścieżki przyrodniczej "Spławy", obserwacja roślin mięsożernych i kwitnących storczyków i roślinności torfowisk;
  • uczestniczenie w wypuszczaniu młodych żółwi w miejsca ich naturalnego występowania.

Nie zabraknie też pieczenia kiełbasek przy ognisku. Oby tylko pogoda dopisała! :)

Relacja uczestnika - Filipa Postępskiego (IGC):

W piątek, 28. maja, pojechaliśmy z panią profesor Izabelą Krzyżanowską do Poleskiego Parku Narodowego. Towarzyszyła nam pani profesor Magda Głażewska. Wyjechaliśmy 7:00 i po godzinie dotarliśmy do głównej siedziby PPN. Obejrzeliśmy tam film na temat tego parku. Następnym punktem naszego programu było zobaczenie hodowli żółwia błotnego. Potem poszliśmy specjalną ścieżką przez torfowiska. Była to wspaniała okazja do poznania kilku gatunków roślin i pooddychania świeżym , bezspalinowym powietrzem. Następnie zwiedzaliśmy wystawy dotyczące historii Polesia, parku i zwierząt. Potem zjedliśmy kiełbaski z ogniska i przyczyniliśmy się do czynnej ochrony przyrody - wypuściliśmy małe żółwie do ich naturalnego środowiska. Na koniec wysiedliśmy na łące i odpoczywaliśmy w pięknym słońcu. Uważam, że wycieczka była edukacyjna, ale na pewno nie nudna.

Ps. Nie bardzo chciałam wierzyć, że było aż tak świetnie. Słyszałam od soki Magdy Głażewskiej, że uczestnicy byli przeszczęśliwi, "brykali jak młode koniki wypuszczone na łąkę" i wcale nie chcieli wracać do miasta. Nie wierzyłam, ale uwierzyłam po obejrzeniu zdjęć :). Aż żałuję, że mnie z nimi tam nie było ... [red.]